„Kwestja krwi” Marcina Wrońskiego – prawdziwe arcydzieło literatury kryminalnej!

1

Postać aspiranta Zygi (Zygmunta Maciejewskiego) jest chyba znana każdemu miłośnikowi polskich kryminałów. Najnowsza część cyklu o jego życiu i bogatych perypetiach zawodowych została napisana przez Marcina Wrońskiego, laureata prestiżowej Nagrody Wielkiego Kalibru 2014.

Kwestja krwi

Kwestja krwi

Czym tym razem częstuje nas Marcin Wroński?

Książka „Kwestja krwi” przenosi czytelnika do młodości Maciejewskiego, a fabuła dzieje się na terenie Zamościa. Najpierw cofamy się do roku 1926, kiedy to początkujący aspirant został postawiony przed pierwszym zadaniem zbadania sprawy śmierci gimnazjalistki pochodzącej z arystokratycznej rodziny. Jedyną instrukcją wydaje się być krew na dostarczonej kobiecej rękawiczce. Sprawa ta – zgodnie z instrukcjami przełożonego – miała być załatwiona szybko i bez zbędnych dociekań.

Takie postawienie sprawy nie mogło jednak zadowolić znanego nam z wyjątkowej przenikliwości Zygi. Jak się okazuje, już to pierwsze dochodzenie ujawniło jego cechy, które później zostały opanowane do absolutnej perfekcji.

Przy okazji poznajemy także niuanse życia dojrzewającego Maciejewskiego, które zbudowały jego późniejszą, jakże intrygującą (ale i irytującą) osobowość. Wczesne dzieciństwo, trudne wychowanie, środowisko grupy rówieśniczej – to wszystko pozwala nam w pełni odczytać swoisty autoportret młodego Zygi.

Jakie wrażenia po przeczytaniu lektury?

„Kwestja krwi” Marcina Wrońskiego to już 7 część skomplikowanych perypetii aspiranta Maciejewskiego, jednak przedstawiona historia jest na tyle ciekawa, że mogą do niej sięgnąć również ci wszyscy, którzy nie znają poprzednich tomów.

Pomysł, aby dopiero teraz wrócić do młodości Zygi okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Stopniowe poznawanie szczegółów procesu stawania się przez niego prawdziwym facetem, zostały przedstawione w niezwykle barwnej i pikantnej formie. Poznajemy go przy tym nie tylko ze strony bezbłędnego twardziela, lecz autor ukazuje nam również wiele słabości, błędów oraz niedoskonałości  bohatera. Dzięki temu nabiera on bardziej ludzkiej twarzy, dlatego łatwiej jest się z nim utożsamić.

Wroński wspaniale trzyma czytelnika w napięciu, wprowadzając doskonale w świat zbrodniczej intrygi. Nie zabrakło również fascynujących wątków erotycznych, ukazujących kryminalne oblicze gorącego pożądania. Połykając kolejne strony książki można zachwycić się fabułą o atmosferze grozy i tajemnicy, a jednocześnie zaskakującą lekkością języka.

Marcin Wroński

Marcin Wroński. Źródło: teatrnn.pl

Marcin Wroński buduje genialny nastrój

Nie znaczy to jednak bynajmniej, że książka została napisana w sposób banalny i niestaranny. Wręcz przeciwnie, Wroński to prawdziwy mistrz słowa, domykający każde zdanie na ostatni guzik i wprowadzający przy tym intrygującą symbolikę oraz barwne metafory.

„Kwestja krwi” zaskakuje ponadto wyjątkową realnością tudzież autentycznością przedstawianych opisów i używanego przez bohaterów języka, wiernie oddających klimat Zamościa ówczesnych czasów. Całość domykają również najwyższego kunsztu dynamiczne dialogi.

Jeśli recenzja książki przypadła Ci do gustu, albo po prostu chcesz podzielić się swoimi odczuciami po lekturze, możesz wtedy pozostawić komentarz lub też skorzystać z opcji like oraz share.

Jeden komentarz

  1. Marek Okonski pisze:

    „KWESTJA KRWI”

    Siódma powieść Marcina Wrońskiego o komisarzu Maciejewskim, moim zdaniem powinna nosić numer „0”… a nowi czytelnicy Maciejewskich – powinni zaczynać lekturę serii, właśnie od tej książki.
    Autor przenosi nas do początków pracy komisarza, do 1926 roku, a jego samego do Komendy Powiatowej PP w Zamościu – miasta rodu Zamojskich. W tym mieście, tak barwnie i wiernie opisanym przez Autora, przyszło mu zmierzyć się z morderstwem gimnazjalistki, miejscowymi układami, wpływowymi osobistościami i to warunkach jego małego doświadczenia śledczego, bo tuż po ukończeniu Szkoły Głównej Policji w Warszawie…
    Starym zwyczajem, znanym z poprzednich powieści, jesteśmy też świadkami dalszych losów komisarza, już po II wojnie, w roku 1952. Ten eksperyment przeniesienia w czasoprzestrzeni jest już zwyczajem, do którego musieliśmy się przyzwyczaić, a który
    w przypadku Maciejewskiego w pełni zdał egzamin.
    Brakuje strasznie członków jego lubelskiej ekipy śledczej, co jest zrozumiałe, ale u stałych
    czytelników powoduje niedosyt…
    Intryga, akcja, zawiłe tajemnice, niepojęte zwroty akcji, przygody komisarza, wszystkie te niuanse jakie muszą być w kryminale – są bez zmian . Czyli jak zawsze na najwyższym poziomie !
    Dla mnie, jak i dla innych fanów serii Ryszarda Ćwirleja – o szalonej poznańskiej ekipie śledczej MO z Poznania – niespodzianką i to miłą, jest możliwość poznania ojca naszego ulubieńca – chorążego Teofila Olkiewicza .
    Aspirant Zyga Maciejewski w trakcie swej służbowej podróży , poznał przodownika wiejskiego komisariatu policji , Anastazego Olkiewicza. Przodownik dzięki pomocy w śledztwie, zostaje na końcu przeniesiony do Poznania, aby tam po latach zostać ojcem naszego Teosia… Ktoś by mógł powiedzieć – „jaki ten świat jest mały”…
    Fanów Zygi Maciejewskiego nie trzeba namawiać do lektury. Tych co nie znają tej serii Marcina Wrońskiego – gorąco namawiam aby przeczytali !

    :)

Skomentuj recenzję

Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone © 2013 przez www.opiniobook.pl | kontakt z naszą redakcją | skrócona mapa