Recenzja: Jacek Piekara „Ja inkwizytor. Głód i pragnienie”

0

Jacka Piekary fanom fantasy nie trzeba chyba przedstawiać. To klasa sama w sobie, wyrobione pióro i wyrobione nazwisko. To pisarz, który – jeśli jeszcze zaskakuje – to zawsze pozytywnie. Który nigdy nie rozczarowuje swoich czytelników, nie podaje im książek słabszych, gorszych, pisanych od niechcenia. W przeciwieństwie do większości swoich kolegów po fachu, Piekara doskonale wie, co chce swoim fanom przekazać.

ja-inkwizytor-glod-i-pragnieniePotrafi budować światy, w których chce się mieszkać. Powoływać do życia bohaterów, których przygody chce się śledzić. Wciągać ich w takie historie, że czyta się je z zapartym tchem. Taki jest zresztą cały cykl inkwizytorki, w którym podaje on nam wizję innego, alternatywnego świata. Takiego, w którym Chrystus schodzi z krzyża, rozlicza się ze swoimi prześladowcami, niedowiarkami i przeciwnikami.

Inkwizytor Mordimer Madderdin

Kto raz usłyszał o metodach inkwizytora Mordimera Madderdina, ten wie, z czym będzie mieć do czynienia. Teraz dostajemy kolejną część cyklu, ale jeśli ktoś nie czytał wcześniejszych, wcale go to nie skreśla. Czytanie tej lektury można zacząć od dowolnego momentu – i tak macie pewność, że wciągnie was bez dwóch zdań. Piekara zwyczajnie nie ma sobie równych. Są u niego emocje, adrenalina, mrok. Są tortury, palenie ludzi na stosach, wiecznie żywe widmo prześladowań. Jest absolutnie wszystko to, czego ja – jako fan literatury fantasy – mam prawo od ulubionego autora oczekiwać. Nie wiem, czy ma sobie równych. Ja wszystkie części pochłonąłem z takim samym zapałem. I już czekam na więcej.

Skomentuj recenzję

Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone © 2013 przez www.opiniobook.pl | kontakt z naszą redakcją | skrócona mapa