Recenzja książki „Love, Rosie” Cecelii Ahern – czy prawdziwa przyjaźń przetrwa wszystko?

0

Po książkę Cecelii Ahern „Love, Rosie” sięgnęłam zainspirowana jej pierwszym, bestsellerowym tytułem „Ps Kocham Cię”. Książka ta stanowi drugie wydanie, po pierwotnej „Na końcu tęczy” i została wydana z myślą o ekranizacji filmowej, planowanej na 5 grudnia 2014.

Krótko o fabule

„Love, Rosie” nie jest typową powieścią fabularną, chociaż tematyką oczywiście nawiązuje momentami do popularnych romansideł. Tym co ją wyróżnia jest jednak przede wszystkim epistolarna forma – czyli przybierająca postać listów, pocztówek, wymienionych maili, smsów, zapisów z czatów pomiędzy głównymi bohaterami Alex i Rosie.

Love, Rosie

Love, Rosie

Kluczowe postaci książki poznajemy w momencie ich pierwszych lat życia, a następnie towarzyszymy im do późnej dorosłości. Dowiadujemy się, że byli oni w zasadzie od kołyski nierozłączni; zasiadali w jednej szkolnej ławce, wspólnie się bawili, rozrabiali i nie byli w stanie bez siebie żyć. Osobiście bardzo przypadła mi do gustu taka forma, chociaż na początku nie mogłam się przyzwyczaić. Możliwość podglądania życia przyjaciół i łatwość wczucia się w ich rolę, z każdą kolejną stroną stawały się coraz bardziej atrakcyjne i wciągające.

Ta przyjacielska sielanka nie mogła trwać jednak wiecznie. Wszystko się zawaliło w momencie wyjazdu Alexa wraz z rodzicami z Dublina do Bostonu – odtąd młodych ludzi dzieliły dalekie kilometry.

Czy prawdziwa przyjaźń może jednak przetrwać próbę czasu i odległości? Okazuje się, że tak, a nawet więź może jeszcze się wzmocnić i przybrać niespodziewanych barw! Głównych bohaterów nie ominęły niestety – sprawiające wrażenie nierozwiązalnych – problemy, z których boryka się wielu młodych ludzi w ich wieku. Dzięki temu powieść zyskała sporo na wiarygodności i uniknęła przesadnej banalności.

Jak oceniam książkę i co czułam w trakcie jej czytania?

Zazwyczaj podchodzę dosyć sceptycznie do książek przedstawiających utartą historię dwojga przyjaciół, których z czasem zaczyna łączyć silne uczucie. W przypadku „Love, Rosie” nawet te powtarzające się momentami schematy, w niczym mi nie przeszkadzały.

Cecelia Ahern

Cecelia Ahern

Autorka doprowadziła mnie bowiem wielokrotnie do łez, śmiechu, wzruszeń, a nie jeden raz wprawiała również w spore zakłopotanie. Działo się tak dlatego, że kolejne losy bohaterów wzbudzały we mnie emocje sprzeciwu. Zadawałam sobie ciągle pytania: „Dlaczego na drodze Alexa i Rosie musi stać tyle przeszkód?”, „Czy wzajemne uczucie nie może ich wreszcie połączyć?”.

„Love, Rosie” to na szczęście nie tylko historia skomplikowanego uczucia pomiędzy przyjaciółmi. Jednocześnie jest to próba udzielenia odpowiedzi na poszukiwanie sensu życia przez młodego człowieka, ukazania konsekwencji nieprzemyślanych wyborów i zachęcenia czytelnika, aby we własnym życiu kierował się przede wszystkim głosem swojego serca.

Co może się nie podobać?

Książka  Cecelii Ahern może jednak momentami irytować. Po pierwsze jest ona strasznie długa (około 500 stron).  Niektóre wątki wydają się wprowadzane na siłę, zbyt przewidywalne, a niektórych mogą razić także – wprawdzie zamierzone – błędy ortograficzne i stylistyczne.

Nie każdego przekona ponadto listowa forma książki. Sporo traci na tym bez wątpienia dynamika akcji, a same opisy stają się suche i zmuszają czytelnika, aby ten sięgnął do pokładów własnej wyobraźni. Jeśli jednak nie mamy z tym problemu, wtedy ta pozorna wada, może okazać się ogromną zaletą!

Pomimo kilku wspomnianych niedociągnięć, historię Alexa i Rosie warto niewątpliwie poznać, a tym samym przeżyć chwile niezapomnianych wzruszeń, niespodziewanych zwrotów akcji i wyciągnąć cenne życiowe wnioski.

Jeśli Ty również przeczytałeś książkę „Love, Rosie”, albo chciałbyś się podzielić wrażeniami po zapoznaniu się z recenzją, zostaw proszę komentarz, udostępniaj i klikaj „lubię to”.

Skomentuj recenzję

Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone © 2013 przez www.opiniobook.pl | kontakt z naszą redakcją | skrócona mapa