Recenzja: Magdalena Grzebałkowska „Beksińscy. Portret podwójny”

0

Dziwna, niepokojąca historia. Oto mamy dwóch mężczyzn. Ojciec i syn. Starszy – reprezentant sztuki wysokiej. Malarz, rzeźbiarz, grafik. Młodszy – dziennikarz, prezenter, tłumacz. Zdecydowanie stojący po stronie kultury niskiej, popularnej. Obaj spowici aurą niedopowiedzenia – najpierw syn ginie w wyniku udanej próby samobójczej, później ojciec zostaje zamordowany.

beksinscyObaj fascynowali się śmiercią, wielokrotnie poruszali tę tematykę. Obaj byli targani przez rozmaite fobie, lęki, nerwice i depresje. Teraz dostajemy książkę, która łączy w sobie te tajemnicze postaci. Pokazuje nam ojca i syna, których relacje dalekie były od idealnych. To nie była normalna, dobrze funkcjonująca rodzina. Zabrakło tam wsparcia, zrozumienia, wspólnego języka. Bliskości, czułości. Rodzicielskiej troski i dziecięcego oddania.

Niepewność i mrok

Jakby wszystko poszło w tej relacji nie tak. Jakby nikt nie nauczył ich kochać, szukać porozumienia, jakiejś wspólnej drogi. Czy to z powodu artystycznej duszy, trudnych charakterów, różnicy wieku? Trudno powiedzieć, dlaczego tak bardzo nie umieli się do siebie zbliżyć. A „Beksińscy. Portret podwójny” doskonale tę niewiedzę oddaje. Jest tu ta niepewność, ten mrok. Cały dramatyzm tej relacji, okoliczności ich życia i śmierci. Napisać taką książkę nie było pewnie ani łatwo, ani przyjemnie. Przekopać się przez obszerną korespondencję, spróbować zrozumieć. Tym większy należy się Grzebałkowskiej podziw za to, że się tego podjęła. Że wykonała kawał dobrej, reporterskiej roboty, której efekty właśnie otrzymaliśmy. Mocna rzecz.

Skomentuj recenzję

Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone © 2013 przez www.opiniobook.pl | kontakt z naszą redakcją | skrócona mapa