Recenzja: Sylvia Day Nie igraj ze mną

0

Autor książki wskazuje uwagę na pięknego bohatera, którym jest sam Simon Quinn. Jest on w stanie posiadać niemalże każdą kobietę, w swoim życiu. Ale wybiera najczęściej te, które godzą się na spełnienie jego kilku wymagań. Stanowią one pewnego rodzaju zasady gry. To w pewnym stopniu pokazuje, jaka jest powierzchowność większości mężczyzn.

Nie igraj ze mną

Główna zasada tej gry to związek bez zobowiązań. Mogłoby się wydawać, że główny bohater będzie mógł wieść takie życie przez dłuższy czas. Ale w końcu pojawia się w jego życiu Lysette Rousseau. To jedyna osoba, która jest w stanie rozgryść tego skomplikowanego mężczyznę. Po pierwsze jest piękna, a zarazem zmysłowa. Wydaje się być niemalże idealne w rękach takiego kasanowy i uwodziciela. Ale zarazem pojawia się w niej coś, co wcześniej Simon nie zauważał w innych kobietach, z którymi miał styczność. To kobieta, która w pewnym momencie jest bardzo wyzywająca i decyduje się brać, co tylko chce. Natomiast w innej chwili jest bardzo słodka. Simon interesuje tajemniczość tej kobiety, co jest w stanie sciągnąć na niego pewne kłopoty. Mimo wszystko trudno mu się temu oprzeć. To wydaje się być od niego niemalże silniejsze.

Ta historia książki jest niemalżę wyrwana z życia, które toczą pewne osoby. Tym bardziej spodoba się wielu czytelnikom, którzy zdecydują się na jej przeczytanie. Przekonają się dzięki temu, jakie czasami zmiany w życiu przyczyniają się do innego spojrzenia na własne zachowanie, osobowość i możliwości. Stanowi więc ona pewnego rodzaju naukę, jak i ważne przesłanie. Jest ono skierowane zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet.

Każdy powinien pozwolić sobie na poznanie historii nowej młodej pary, która się ze sobą odnajduje, choć później wydaje się być to coraz bardziej skomplikowane. I sam główny bohater się o tym przekonuje, jak zaczyna wkrótce wpadać w tarapaty.

Skomentuj recenzję

Wszystkie prawa autorskie są zastrzeżone © 2013 przez www.opiniobook.pl | kontakt z naszą redakcją | skrócona mapa